Licznik Odwiedziń

000309329
Dzisiaj
W tym miesiącu
Łącznie
97
4631
309329

Twój adres IP 54.158.21.176
Dziś jest: 2017-09-24 01:26:00

Luksus made in Wymysłowice

get imgZaczynali 20 lat temu od chałupniczego warsztatu. Od ubiegłego roku są właścicielami renomowanej niemieckiej firmy Hoesch i marki, która jest symbolem najbardziej ekskluzywnych łazienek.

Wymysłowice. Wieś pomiędzy Strzelnem a Markowicami, w których znajduje się słynne kujawskie sanktuarium maryjne.
Mieszkają tu zaledwie 24 rodziny. Osada powstała z parcelacji poniemieckiego majątku, należącego przed wojną do rodziny Heydebrek. Wcześniej właścicielem posiadłości był ród Willamowitz-Möllendorfów, z którego wywodził się słynny niemiecki filolog klasyczny Urlich von Willamowitz, spoczywający na dworskim cmentarzu w okolicy Wymysłowic.


Po II wojnie światowej na terenie majątku osiedliło się kilkanaście rodzin z południa Polski. Wśród nich byli bracia Podrazowie. Potem jeden z nich powrócił w rodzinne strony, a Jan z żoną pozostał na dziewięciu hektarach pod Strzelnem. W latach 50. urodzili im się synowie: Bolesław, Wiesław i Karol.
Szklany dom
get 1imgOd kilku lat obok skromnego, wiejskiego domu, wybudowanego przez ich ojca, wznosi się nowoczesny biurowiec ze szkła i stali, który mógłby być ozdobą śródmieścia Bydgoszczy czy Torunia. Wokół niego rozciągają się wielkie hale fabryczne, w których produkowane są kabiny prysznicowe, akrylowe wanny, systemy hydromasażu, kabiny parowo-hydromasażowe, panele prysznicowe. Najmłodsza z hal, wybudowana pod koniec ubiegłego roku, ma 15 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni.
W firmie Sanplast braci Podrazów pracuje już blisko pięćset osób. Większość z nich to ludzie młodzi, którzy trafili tu po ukończeniu szkół średnich. Karierę robią też absolwenci wyższych uczelni: - Pracę w Sanplaście rozpocząłem dziesięć lat temu, jeszcze podczas studiów. Zaczynałem jako pracownik w dziale obróbki mechanicznej. Potem awansowałem - wspomina Rafał Woźniak, który dzisiaj jest zastępcą dyrektora handlowego firmy.
W fabryce terminuje wielu młodych mieszkańców Wymysłowic. - Nasze dzieci bez przeszkód dostają pracę w Sanplaście, gdzie mają możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych. - mówi Wiktor Filipczak, sołtys Wymysłowic. - Zaraz po szkole zostali tam przyjęci moi dwaj synowie. Z kolei córka, Magda, po ukończeniu liceum handlowego zaczęła studiować i jednocześnie pracować w Inowrocławiu za pięćset złotych miesięcznie. Zmianę kończyła dopiero o pierwszej w nocy, nie miała czym wrócić do domu. Musiałem więc codziennie po nią jeździć. Za moją namową złożyła podanie do Sanplastu. Przyjęto ją, umożliwiając kontynuację studiów.
Mieszkańcy wsi o braciach Podrazach nie dadzą powiedzieć złego słowa. - Są tacy jak dawniej, gdy razem chodziliśmy do podstawówki w Ciechrzu. Osiągnęli duży sukces, ale nie zadzierają nosa. Cały czas mówimy sobie po imieniu i rozmawiamy jak równy z równym - mówi jeden z mieszkańców wsi. Prosi, aby nie podawać jego nazwiska, by ktoś nie pomyślał, że się bogatym przypochlebia.
Od podstaw
Wiele osób wspomina czas budowy fabryki, gdy przez wieś przejeżdżały codziennie setki samochodów i innego, ciężkiego sprzętu, który poniszczył częściowo okoliczne drogi.

- Jednak nikt się wtedy na braci nie skarżył. Znamy ich dobrze i wiedzieliśmy, że nie pozostawią po sobie bałaganu. Szybko okazało się, że mieliśmy rację. Po ukończeniu inwestycji wszystkie drogi zostały naprawione i teraz jeździ się po nich lepiej niż kiedykolwiek. Od momentu, gdy powstała fabryka, nie mamy też już kłopotów z odśnieżaniem dróg. Wszystko załatwiają sąsiedzi z Sanplastu - cieszy się sołtys Wymysłowic. Wspomina też inne wydarzenie. Wziął się kiedyś za remont przydrożnej kapliczki w centrum wsi. Akurat przejeżdżał tamtędy prezes Karol Podraza: - Co ty się będziesz tu męczył. To robota dla fachowców - powiedział i sprowadził firmę, która zmieniła to miejsce nie do poznania. Bardzo ciepło o braciach wypowiada się też proboszcz sanktuarium w pobliskich Markowicach, ksiądz Aleksander Doniec: - To dobrzy ludzie. Jeszcze nigdy nie odmówili jakiejkolwiek pomocy. Cały czas wspierają nasz kościół i seminarium duchowne.
Podobnie twierdzi Ewaryst Matczak, burmistrz sąsiedniego Strzelna: - Mało jest takich ludzi jak oni. Dorabiali się od podstaw ciężką pracą, a osiągnięty sukces nie zawrócił im w głowie.
Jak mercedesy
get img1W 2000 roku Karol i Wiesław Podrazowie założyli na południu Polski firmę specjalizującą się w obróbce szkła, a cztery lata później kupili sto procent akcji Ceramiki Gres, producenta ceramicznych płytek podłogowych. Dziś w obu zakładach pracuje ponad trzysta osób. Prawdziwa bomba wybuchła jednak w lipcu ubiegłego roku, gdy media obiegła wieść o wykupie przez braci Podrazów upadającej niemieckiej firmy Hoesch Gmbh & Co.KG, znanej na całym świecie z produkcji najbardziej luksusowego wyposażenia łazienek. Gdyby porównać to do produkcji samochodów, to wyroby Sanplastu są na średnim, europejskim poziomie, jak na przykład volkswageny golfy, a wyposażenie łazienek Hoescha jak luksusowe mercedesy. Dlatego próżno go szukać w specjalistycznych hipermarketach, gdyż rozprowadzane jest tylko w firmowej, ekskluzywnej sieci sprzedaży.
Prezesem niemieckiej firmy został Wiesław Podraza, który z grupą polskich i niemieckich współpracowników szybko doprowadził do restrukturyzacji i uzdrowienia niemieckiego przedsiębiorstwa.
Spektakularne sukcesy nie zmieniły charakterów braci Podrazów. Od początku unikają rozgłosu. Nie rozmawiają z dziennikarzami. Nie pojawiają się na wielkich imprezach towarzyskich. Najlepiej czują się w swoich firmach.
- Nasz prezes, gdy tylko jest na miejscu, obchodzi cały zakład. Większość z nas zna z imienia i nazwiska, ale nikt nie może liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgową. Wiemy, że nie znosi nawet najmniejszego bałaganu. Dlatego zawsze, gdy się pojawia, przechodzą przez nas ciarki, z obawy czy wokół jest wszystko w porządku - twierdzi jeden z pracowników Sanplastu.
Z chłopa król
Dziś trudno w to uwierzyć, ale na początku lat osiemdziesiątych zakład braci Podrazów mieścił się w małym warsztacie obok garażu. Produkowali w nim samochodowe nadkola, zderzaki, a potem zlewozmywaki z poliestru. Naprawiali też łodzie z tworzyw sztucznych. Senior rodu, Jan Podraza, rolnik z krwi i kości, podchodził do poczynań synów sceptycznie.

- Dla niego zawsze najważniejsze było gospodarstwo. Gdy Karolowi i Wiesławowi zabrakło miejsca na produkcję, postanowili postawić nowy budynek. Wiedzieli, że na wybudowanie go na polu uprawnym nie mają szans, bo ojciec nigdy się na to nie zgodzi. Dlatego zaproponowali postawienie go w miejscu jednego z budynków gospodarskich. Ten pomysł też nie zyskał akceptacji seniora. Uciekli się więc do fortelu - opowiada sołtys Wiktor Filipczak. - Całą operację przeprowadzili podczas pobytu taty w sanatorium. Gdy ten wrócił, było już po wszystkim, a w nowym warsztacie na całego szła produkcja. Przez następne lata senior Podraza rozwijającą się firmę obserwował z perspektywy swojego podwórka, z ciekawością i niedowierzaniem. Jednak widząc, że synowie odnoszą coraz większe sukcesy, z czasem stał się dumny z ich poczynań.

Galeria Wymysłowic